- Nienawidzisz mnie?
- Nie.
- Kochasz mnie?
- Nie.
- A więc co?
- Wszystko i nic jednocześnie.


Po tylu próbach w końcu wydostajesz się na zewnątrz. Wiatr rani Twe spierzchnięte usta a słońce razi w oczy przyzwyczajone do ciemności. Dziecino, przełknij swój wstyd i ruszaj dalej. Pierwsze kroki są niepewne. Odmawiasz pomocy bo przecież musisz sobie poradzić. Udaje Ci się. Jak to jest w końcu móc chociaż przez chwilę nie patrzeć w lustro i nie chcieć go rozbić na milion kawałków? Dasz sobie radę. Masz siłę której inni nie dostrzegają. Pierwsze zetknięcie z codziennym życiem. Pierwsze słowa które trafiły wprost do Ciebie. Pierwsze ruchy warg tak bardzo kłamliwych. Uśmiech coraz bardziej Cię męczy. Czy oni wszyscy muszą mieć rację? Jak skoro nikt jej nie ma? Czy ludzie nie potrafią być dla innych po prostu... ludźmi? Zamiast tego są chytrymi stworzeniami łasymi na cudze nieszczęścia czy też potknięcia. Boli i dusi Cię w klatce. Bo serce to potwór i chce się wyrwać. Uspokajasz je szybkim porządkiem myśli. Przecież dobrze wiesz jak to się skończy. Znowu chcesz przywitać ciemność i jej popleczników? Nie można wszystkim pomóc. Nie można sprawić aby ludzie stali się lepsi. Ale już dużo zmienia fakt, iż ty jesteś kimś lepszym. Ważnym. Proszę, pamiętaj o tym. O najważniejszej myśli która będzie otulać Cię do snu. Która pomoże Ci wstać z łóżka. Myśl która doda Ci sił wtedy gdy będziesz potrzebować ich najbardziej. Możesz się już uśmiechnąć. Chociażby przez łzy. Ważne aby uśmiechać się szczerze. Rozglądasz się w koło za poszukiwaniem kogoś ważnego. Nawet jeśli uważasz, iż takowej osoby nie ma - to jest kłamstwo. Zawsze istnieje ktoś dla kogo Twe życie jest cenne. To właśnie Oni rozjaśniają Twój dzień nawet jeśli dzielą was tysiące kilometrów. Błagając jakichkolwiek Bogów o następny dzień zasypiasz. Z myślą, iż jutro ponownie będzie trzeba zmierzyć się z tym czego nienawidzisz. Jednocześnie uśmiechasz się gdyż tą samą rzecz niektórzy ludzie kochają. I nie zostawią jej samej sobie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga